"A ci, co zgubili sens w życia zamęcie..."
Na
scenę wychodzi mężczyzna, wyraźnie zmęczony. Pada na niego jasno-białe światło,
a zewsząd otaczają czarne płachty.
Zegar bije godzinę ósmą rano.
Mężczyzna
przechadza się powoli wzdłuż sceny, pod nosem cytując fragmenty ulubionych
wierszy. Robi to coraz szybciej, aż w końcu gubi się we własnych słowach. Miesza
utwory nieskładnie ze sobą.
W
pewnym momencie nie jest w stanie sobie nic przypomnieć. Widzimy jego
sfrustrowanie.
Zasiada
na środku sceny.
Światło
blednie powoli, aż w końcu gaśnie całkiem.
Ciemność
i cisza otaczają nas, aż zza sceny dostrzegamy jasną wiązkę światła.
Zegar bije godzinę dwunastą.
Mężczyzna
wstaje i idzie wolno w jej kierunku. Z każdym krokiem wiązka światła rozszerza
się.
Staje
tyłem do widowni, okolony światłem.
Powoli
odwraca się. Na jego twarzy maluje się ogromna ulga i spełnienie.
Z
niewzruszonym wyrazem twarzy zbliża się ku krańcowi sceny.
Rozgląda
po publiczności.
Zegar bije godzinę piętnastą po
południu.
Mężczyzna
unosi w górę dłoń, zaciska ją w pięść, po czym błyskawicznie odwraca na pięcie.
Słychać
jego nierówny oddech.
Zaczyna
biec w kierunku światła. Na ostatnich krokach roztwiera ramiona i rzuca na nie.
Światło
przeskakuje na dugi kraniec sceny.
Zegar bije godzinę osiemnastą.
Mężczyzna
podnosi się i idzie pewnie w kierunku światła.
Ono
jednak blednie, aż w końcu znika całkowicie.
Przez
chwilę panuje ciemność.
Zegar biję godzinę dwudziestą
drugą.
Delikatne
światło rzucone na postać mężczyzny, stojącego ze spuszczoną głową i zapatrzonego
we własne dłonie.
Powoli
odwraca głowę w kierunku publiczności i smutnie nań spogląda.
Staje
na środku sceny w pełnym świetle.
ZAUFANIE!
Krzyczy.
Straciłem, straciłem, straciłem...
Powtarza
coraz ciszej.
ZAUFANIE!
Krzyczy.
Nie doceniałem.
Szlocha.
ZAUFANIE!
Krzyczy.
Jestem nagi...
Upada
bezwładnie na scenę.
Światło
blednie, aż zapada całkowita ciemność.
Zegar bije północ.
KURTYNA
Witam,
oto przed wami dość wyjątkowy tekst. Nigdy wcześniej nie pisałam nic,co ewentualnie mogłoby być krótkim przedstawieniem w teatrze. Pomysł zrodził się podczas notki, mojej mentorki Kamili z obozu, na naszej Fecebookowej stronie. Początkowo miało być to opowiadanie, utrzymane w podobnym klimacie.
Podzielę się jeszcze z wami utworem Adriana von Zieglera:
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuń