"Kiedy człowiek się zakochuje, jego życie nieodwracalnie się zmienia i choćby nie wiedzieć jak się próbowało, to uczucie nigdy nie zniknie."
Piątek, godzina 12.30
Siedziałam znudzona w szkolnej ławce na
matematyce. Nigdy nie był to przedmiot za, którym szczególnie przepadałam. To
zupełnie nie mój świat, ponieważ jest już wypełniony: liczbami, wzorami,
działaniami.. Wszystko ma swoją ustaloną regułę, konkretne zasady, na własne perspektywy
nie ma co liczyć. Jest świat zamknięty, dopiętyna ostatni guzik, dlatego za
nim nie przepadam. We wszystkim muszę mieć trochę miejsca dla siebie, na swoja
inwencję. Nie znoszę kiedy coś jest mi narzucane z góry albo zarzucane.
Niestety dzisiejszy świat jest tak skonstruowany, iż nie liczy się wnętrze,
tylko wygląd- jakież to płytkie! Nigdy, przenigdy nie zrozumiem ludzi, którzy
nawet nie starają się lepiej poznać drugiej osoby.
Niestety, nawet w mojej klasie ukierunkowanej co prawda na przedmioty bardziej artystyczne znajdą się tacy "wszystkowiedzący najlepiej". Choć z reguły założyłam, że to mało prawdopodobne. Artystyczna dusza zawsze wydaje mi się byś wolna, wrażliwa, wyrozumiała, nieograniczona. Tymczasem niektórzy potrafią zamknąć się w swoim szarym świecie plotek, który nic im nie daje. Nie tyle, że się nie starają, co nawet nie chcą wiedzieć niczego poza tym co muszą.
Niestety, nawet w mojej klasie ukierunkowanej co prawda na przedmioty bardziej artystyczne znajdą się tacy "wszystkowiedzący najlepiej". Choć z reguły założyłam, że to mało prawdopodobne. Artystyczna dusza zawsze wydaje mi się byś wolna, wrażliwa, wyrozumiała, nieograniczona. Tymczasem niektórzy potrafią zamknąć się w swoim szarym świecie plotek, który nic im nie daje. Nie tyle, że się nie starają, co nawet nie chcą wiedzieć niczego poza tym co muszą.
Nagle rozległ się donośny dzwonek,
sygnalizujący przerwę. "Wreszcie"-
pomyślałam, uratowana przed kolejnym wykładem na temat najczęściej popełnianych
błędów w danym przykładzie oraz od pójścia do tablicy. Jak mam to w zwyczaju
przeszłam pod następną klasę(biologiczną), tam podeszłam do najbliższego okna i
oparłam się o jego parapet. Po chwili dołączyła do mnie Blanca. Obie w spokoju
czekałyśmy aż ruch na korytarzu ustoi
się i wszyscy zajmą się rozmową. Oczekiwałyśmy również klasy 1g, gdyż mają akurat
lekcje na tym samym piętrze oraz dlatego, że chodzi tam nasza trzecia
przyjaciółka Clare. Muszę jednak przyznać, iż to nie z nią najczęściej, przynajmniej
ostatnio, spędzam przerwy. Mogłabym, więc powiedzieć, że Blanca oczekuje Clare,
a ja pewnego chłopaka z blond czupryną. Kiedy w końcu ich zauważyliśmy nastała
następująca wymiana- Blanca poszła usiąść gdzieś na uboczu z Clare, a do mnie
podszedł Niall. Nigdy mu nie
powiedziałam, jak piorunujące wrażenie sprawia już sam jego wygląd. Jasne,
średnio przystrzyżone włosy z lekko opadającą grzywką na bok, delikatne i
zarazem soczyście różowe usta oraz hipnotyzujące ciemnoniebieskie tęczówki. Do
tego jego własny styl bycia, ubioru, mówienia sprawiała, że nawet na odległość
widziało się w nim kogoś wyjątkowego.
-Cześć Bella- uśmiechnął się do
mnie szeroko.
-Cześć, wracasz z włoskiego?-
spytałam.
-Eee, nie. Wymyśliłem ci nowe
pseudo, ładne?
-Czy ja wiem?- udałam
zastanowienie, za co odwdzięczył się kuksańcem w bok.- Od biedy ujdzie-
puściłam mu oczko.- Skąd taki pomysł?- wzruszył ramionami.
-Mam dla ciebie propozycje-
powiedział.- Nie do odrzucenia- dodał szybko, a ja spojrzałam na niego
pytająco.- Fiona robi domówkę w sobotę, mamy przyjść z kimś. Pomyślałem, że pójdziemy
tam razem- zaproponował.
-Nie ma sprawy- uśmiechnęłam się.
-Tylko, że nie wszyscy są
zaproszeni, więc cisza, ok?- przytaknęłam.
-Clare nie jest zaproszona,
prawda?- spytałam.
-Czasami myślę, że jesteś aż
nazbyt błyskotliwa- stwierdził, po czym dodał.- Nie jest.
Zapewne i tak nic bym jej nie powiedziała, przynajmniej nie w takiej sytuacji. Tak się składa, że nie przepada za Niallem o czym on oczywiście nie wie. Byłaby wściekła, że zgodziłam się z nim pójść. Zawsze mówi, że jest nieobliczalny- nigdy nie wiadomo czego może chcieć.
Zapewne i tak nic bym jej nie powiedziała, przynajmniej nie w takiej sytuacji. Tak się składa, że nie przepada za Niallem o czym on oczywiście nie wie. Byłaby wściekła, że zgodziłam się z nim pójść. Zawsze mówi, że jest nieobliczalny- nigdy nie wiadomo czego może chcieć.
Sobota, godzina 15.00
Powoli szykowałam się do wyjścia, a
właściwie już byłam gotowa, pozostało mi tylko pomalować usta szminką. Jest to
zwykła domowa impreza, więc nie wymaga się specjalnie wykwintnego ubioru.
Wybrałam, więc luźną materiałową, szaro-czarną sukienkę i czarne creepersy. Włosy
spięłam swobodnie w luźny kok, zostawiając parę wolnych kosmyków i zrobiłam
lekki- prawie niewidoczny makijaż. Z domy wyszłam chwilę po 15, tak więc miałam
jeszcze chwilę czasu na dojście na umówione miejsce(centrum handlowe).
Po dotarciu do centrum usiadłam na murku
przed głównym wejściem i zaczęłam przyglądać się fontannie. Zjawił się 5 minut
przed czasem. Ubrany w czarne spodnie i T-shirt, z narzuconą na to jeansową
koszulą. Podszedł do mnie ze zmieszaną miną.
-Impreza odwołana- stwierdził.-
Przepraszam, że cie nie powiadomiłem, nie musiałabyś się fatygować.
-W porządku, nic się nie stało-
odparłam.- Co teraz robimy?
-Co powiesz na coś słodkiego?-
rozpromienił się.
Udaliśmy się, więc na pierwsze piętro do
kawiarenki, gdzie zamówiliśmy porcję lodów. Nie byłam głodna, więc zamówiliśmy
jedną dla dwojga. Oczywiście jak ma to w zwyczaju Niall- ubrudził mi nos
lodami, co tak czy siak w jego wykonaniu było urocze.
Późne popołudnie, godzina 16.40
Chodziliśmy swobodnie uliczkami miasta
w końcu lądując w największym parku w mieście- tak zwanym nad rzeką. Prowadziliśmy
rozmowy na różnorakie tematy- sport, muzyka, nasz światopogląd, nauka,
przyszłość, przeszłość. Po jakimś czasie, lekko zmęczeni zatrzymaliśmy się na
jednym z pomostów. Przez dłuższy czas obserwowaliśmy otoczenie, milcząc.
-Pięknie tutaj, prawda?
-zagadnął, na co tylko przytaknęłam.- Czemu nic nie mówisz? Wszystko w porządku?-
położył mi dłoń na ramieniu, co sprawiło, że przeszedł mnie dreszcz.
-Tak się tylko zastanawiam-
bąknęłam.
-Nad czym, jeśli mogę wiedzieć?
-Niall, czy ta impreza miała się
w ogóle odbyć? Coś mi mówi, że nie było jej w naszych planach..- westchnął.-
Rozmawiałam dziś z Ellie, która nic o tym nie słyszała, a przecież Fiona za nią
przepada. O co tutaj chodzi Niall?- zapytałam.
-Na prawdę jesteś zbyt dociekliwa-
podrapał się po głowie, tym samym się do mnie przybliżając.
Oboje oparliśmy się rękoma o
barierkę na moście, stykając barkami.
-Ja na prawdę nie chciałem, to
znaczy chciałem, ale..- zamilknął.- To skomplikowane- stwierdził.- Ja..-
kiwnęłam głową zachęcająco.- Powiem to w dość dziwny sposób, ale nie potrafię
inaczej.. Jesteś uparta, wredna, pyskata, egoistyczna i bywasz dziecinna, ale
też jesteś bardzo inteligentna, wrażliwa, wyrozumiała, troskliwa.. Chcę tylko
powiedzieć, że jesteś jedyną dziewczyną, która na prawdę mi się.. Mi się
podoba- zakończył z wyraźną ulgą i spojrzał na mnie lekko zakłopotany.
Oniemiałam z zaskoczenia, nie
byłam przygotowana na żadne wyznanie, tyle tylko co na wyjaśnienie. Nie brałam
nawet takiej opcji pod uwagę.
-Przepraszam, mogłem powiedzieć,
ale nie potrafiłem. Uwierz mi, że chciałem- położył swoją dłoń na mojej.
-Cała ta wymyślona bajeczka na
nic?- spytałam. Spojrzał na mnie z poczuciem winy.- Nie rozumiem dlaczego po
prostu nie powiedziałeś "Cześć, umówimy się na randkę?"
-Sądziłem, że się nie zgodzisz.
Clare mówiła, że nie umawiasz się z nikim od tak.
-Clare mówi wiele rzeczy, które
nie koniecznie są prawdziwe. Ona po prostu nie chce żebym się z tobą widywała.
Wydawało mi się, że jednak jej trochę przeszło. Zresztą jak miałabym się nie
zgodzić?!- podniosłam głos.- Rozmawiam z tobą codziennie, codziennie ze sobą
piszemy, codziennie się widujemy, codziennie poświęcam ci swój czas. Dlaczego,
więc uważasz, że bym się nie zgodziła?- westchnęłam.
-P-prze-e-praszam- wybełkotał.
Nastała chwila denerwującej
ciszy. Staliśmy tak oboje trzymając się za dłonie i wpatrzeni w przestrzeń
przez dłuższy czas.
-Gniewasz się?- spytał nieśmiało.
-Nie- odpowiedziałam z uśmiechem
po krótkiej chwili. Na co Niall przygarnął mnie bliżej siebie, obejmując
ramieniem.
Spojrzeliśmy na siebie. Po raz pierwszy staliśmy tak blisko i w bezpośrednim kontakcie. Oboje uśmiechaliśmy się nerwowo. Niall w końcu przejął inicjatywę. Położył mi swoją dłoń na policzku, odgarnął kosmyki włosów i głęboko wpatrywał w oczy, aż w końcu nasze usta złączyły się w pocałunku.
Spojrzeliśmy na siebie. Po raz pierwszy staliśmy tak blisko i w bezpośrednim kontakcie. Oboje uśmiechaliśmy się nerwowo. Niall w końcu przejął inicjatywę. Położył mi swoją dłoń na policzku, odgarnął kosmyki włosów i głęboko wpatrywał w oczy, aż w końcu nasze usta złączyły się w pocałunku.
Dziękuję za wyróżnienie i życzę Wszystkiego Najlepszego z okazji 2-gich urodzinek bloga :* Imagin niesamowity, taki ahh... można się rozmarzyć. Chociaż fanką One Direction nie byłam, teraz, po przeczytaniu tych rozdziałów, ich piosenki słucha mi się lepiej, wydają się piękniejsze. Jedyne co w tej chwili mogę powiedzieć o twoim blogu to to, że jest niesamowity i żebyś nie przestała go pisać. Nie ważne ile będę musiała czekać na rozdział, poczekam i zostawię komentarz. :) Jeszcze raz Najlepszego Dominika :*
OdpowiedzUsuńDziękuje :) Nawet nie wiesz ile takie słowa dla mnie znaczą, szczególnie po tak długiej przerwie. Miałam nawet czas załamania- twierdziłam, że nie powinnam już się dotykać do pisania :? Więc na prawdę dziękuję za wsparcie :)
Usuń